Posts Tagged ‘fretka domowa’

Drużyna M ma dzisiaj swój osobny wpis.

Dlaczego?

Bo chłopcy z tej drużyny wciąż czekają na swoje przyszłe domki.

A dlaczego?

Bo wiele osób, z nieznanych dla mnie do końca powodów, uważa samiczki za lepsze od samczyków…

Więc może napiszę o nich coś więcej- wszystkie maluchy są tak samo kochane  i wyrastają na tak samo cudowne ogonki. Chłopaki nie są gorsze od dziewczyn, nie wymagają odmiennej opieki, tak samo się przytulają, tak samo się bawią, tak samo dokazują i tak samo kochają jak samiczki. Wymagają takiej samej uwagi, takiego samego żywienia, takiej samej miłości.  Mają takie same charakterki- są ciekawskie, chcą wszędzie zajrzeć, chcą się czuć kochane i chcą mieć swojego „ludzia”, który się z nimi pobawi. Jedyną dla mnie różnicą jest wielkość- są po prostu większe od dziewczyn.

Niektórzy obawiają się zapachu… Rozumiem obawy- więc może postaram się o tym ciut napisać i te obawy trochę rozwiać. Samce, tak samo jak i samiczki mają swoje zachowania podczas dojrzewania- owszem, mają trochę mocniejszy od dziewczyn zapach, potrafią znaczyć, potrafią mocniej używać ząbków, albo dla odmiany zrobić się mega miziakami- ale tak samo samiczki zmieniają swój zapach w okresie rujki, tak samo one potrafią znaczyć i tak samo u nich mogą wystąpić zmiany zachowania. Tak samce, jak i samiczki wymagają opieki weterynaryjnej- i u jednych i u drugich dokonuje się zabiegów likwidujących możliwość rozmnażania.

Obecnie można zastosować dwie metody kastracji, po osiągnięciu przez freciaki odpowiedniego wieku- chirurgiczną, która jest zabiegiem jednorazowym i nieodwracalnym, oraz farmakologiczną, która działa średnio do 2 lat- po tym okresie można ogona wykastrować chirurgicznie, bądź zastosować kolejny implant.

Po zabiegu kastracji- obojętne, czy chirurgicznej, czy farmakologicznej- zapach u samców, ten, którego tak się obawia większość osób- zanika zupełnie, kończą się też wszystkie zachowania związane z dojrzewaniem- i w tym momencie nie ma już żadnych różnic między chłopakiem a dziewczyną- za to jest więcej fretki do kochania i przytulania ;)

Mam nadzieję, że to trochę pozwoli rozwiać wątpliwości niektórych z was, czy samczyk się tak różni od samiczki i czy jego wychowanie jest bardziej uciążliwe :)

Chłopcy z miotu M czekają- będą pięknymi, rozbrykanymi, kochanymi samcorkami- może to właśnie na wasz domek czekają? Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej i chcesz dać dom rudziaszkowi- skontaktuj się mailowo- jula.g@op.pl lub telefonicznie- 781-023-009

A co u nich słychać?

Z całą pewnością rosną ;) Część maluchów ma już otwarte oczka, więc już się uważnie przyglądają. Jedzą wszystko bez problemu- zarówno w postaci miksowanej, mielonej, krojonej, czy samodzielnie obgryzanej z kości ;) Uczą się korzystać z kuwetki, coraz śmielej się ze sobą bawią, próbują też, jak my smakujemy:) No i są piękne :D


Czas na kolejną odsłonę maluchów :)

Trojaczki A szaleją na całego i mieszkają od kilku dni we frecim pokoju- na początku były lekko zdziwione, że są jeszcze inne duże fretki, ale szybko im się to spodobało i teraz co chwilę którąś zaczepiają do zabawy- z różnym skutkiem ;)

Wczoraj zostały zachipowane i zaszczepione, jeszcze troszkę a zaczną się rozjeżdżać do nowych domków… Są bardzo grzeczne, bardzo fajnie się bawią, cały czas się uczą nowych zachowań:) Przez jeden dzień miały towarzystwo- przystanek w drodze do nowego domu miała u nas Kola od Muszu- miały więc koleżankę do szaleństw, która załapała się również na zdjęcia- no właśnie- zdjęcia- teraz zgaduj zgadula, które jest które ;)

A co u rudziaków? Rosną, pochłaniają wszelkie możliwe ilości mięska, zaczynają otwierać oczka, coraz fajniej się ze sobą bawią :)

Angorka w drużynie C jest cudna, zresztą jak całe jej rodzeństwo- są dużo spokojniejsze niż druga drużyna rudziaszków, cały czas wychowuje się z nimi Malik z drugiej drużyny i co mnie cieszy, ładnie, regularnie przybiera na wadze i rośnie :)

Drużyna C :)

A więcej o drużynie M w osobnym wpisie ;)

Czas na kolejną odsłonę naszych małych szkrabów:) Będzie duuuużo zdjęć :D

Trojaczki dokazują już na całego :) Bawią się, gryzą, rosną coraz większe i super chodzą gęsiego za Catori, jak je woła :) Usiłują się uczyć korzystania z kuwety, pochłaniają coraz więcej mięska- i to ono jest na pierwszym miejscu, koniecznie krojone, mielone jest be ;) Dzisiaj czeka je przeprowadzka- i do innej sypialni, i do freciego pokoju- zacznie się więc powoli dokazywanie do woli :)

Drużyny „C” i „M” rosną coraz większe :) Dzieciaki Babe w końcu się od siebie różnią, każde będzie inne, z dzieciakami Hope jest już inna bajka ;) Są do siebie wszystkie niesamowicie podobne, mam nadzieję, że z czasem zaczną wychodzić jakieś różnice między nimi, bo inaczej będzie wesoło ;)  Hope jest bardziej wyluzowana- dzieciaki się mogą trochę rozchodzić, albo spać niekoniecznie przy niej, Babe dla odmiany jest mocno zaborcza- wszystkie muszą być zaraz koło niej i koniec kropka:) Dzisiaj czeka je małe przemeblowanie w sypialniach, a za jakiś czas spróbuję połączyć obie drużyny- Hope i Babe bardzo za sobą tęsknią- tylko najpierw muszę się dobrze nauczyć rozróżniać dzieci jednej i drugiej ;)

No i w końcu przedstawiam dzieciaki również osobno :)

Drużyna „C” :)

Drużyna „M” :)

Odliczanie start;)

Marzec 1, 2012

Mogę się już chyba pochwalić :)

Catori za kilkanaście dni zostanie mamą :) Już nie mogę się doczekać- mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i przy porodzie nie będzie żadnych problemów, a na świecie powitamy zdrowe maluszki:)

Za mniej więcej tydzień na świat przyjdą również wnuki Catori :) Nadia, która mieszka u Uli w hodowli Muszu, urodzi swoje pierwsze dzieciaki- trzymam mocno kciuki za brak problemów również i tam :)

Oba moje rudzielce- Hope i Babe, także są już po randkach- czy randki były udane, okaże się mam nadzieje, do dwóch tygodni :)

Przed nami jeszcze jedno frecie spotkanie ;) za tydzień wybieramy się z Lailą do Lokesha :)

A za mną Tallin i wystawa :) było bardzo fajnie, freciaki ładne, choć młode samcorki złośliwie sikały jeden po drugim przy ocenie ;) , ludzie bardzo sympatyczni, a ja nie umarłam ze strachu i dałam radę ;) Choć było zimno, spacer po starym mieście zaliczony- starówka śliczna, super zadbana, no i piękna cerkiew ;) Strasznie się cieszę, że Heleri nie ustąpiła i mnie przekonała do tego wyjazdu :) Fajne doświadczenie :)

takie tam;)

Luty 7, 2012

No to po kolei;)

Moje gapiostwo na egzaminie, czyli jeden błąd, pociągnęło za sobą drugi błąd- i tak oto już pod sam koniec jazdy padłam i czeka mnie kolejne podejście- tylko te terminy taaaakie długie, że wścieku można dostać ;)

W styczniu wybrałyśmy się z Ulą z hodowli Muszu na wystawę w Pradze- wyjazd maraton, bo stwierdziłyśmy, że nie nocujemy, tylko objeżdżamy tam i z powrotem- nie powiem, byłyśmy tak zmęczone po powrocie, że marzyłyśmy jedynie o łóżku ;)
Mimo to wyjazd był bardzo fajny :) oglądnęłyśmy trochę ładnych zwierzaków, fretkowe akcesoria Uli cieszyły się dużym powodzeniem, a 3 moje dziewczyny stanęły na podium :) Laila, Babe i Mafia wróciły więc do domu z dyplomami, z czego bardzo się cieszę:)

Wakacje w Borach Tucholskich zaplanowane, termin zarezerwowany, w składzie 3 dorosłe ludzie i 3 małe ludzie- będzie wesoło ;) tylko do sierpnia jeszcze tak strasznie daleko…

W najbliższym czasie czeka mnie jeszcze jeden sprawdzian- zostałam zaproszona do Estonii do wzięcia udziału w wystawie jako jeden z sędziów- wyjazd 17 lutego, czyli już tuż tuż…
To mój pierwszy występ w takim charakterze- zawsze byłam albo wystawcą, albo organizatorem, tym razem zobaczę, jak to jest z jeszcze innej strony ;) Troszkę mnie stres zjada, ale mam nadzieję, że nie będzie żadnych problemów:) I w sumie już nie mogę się doczekać :) Mam nadzieję, że uda się nam również wybrać na małe zwiedzanie, bo Tallin ma piękną starówkę:)

Powoli też szykujemy się na wiosenne maluchowe szaleństwo- dziewczyny zaczynają rujki- oby wszystko poszło w tym roku bez problemów :)